IMPREZY: Auto Moto Eko 2011

Posted: Czerwiec 12, 2011 in Ekologia w motoryzacji, Imprezy
Tagi: , , , ,

Choć w nazwie imprezy widniały litery "E", "K" i "O", to można było na niej zobaczyć także samochody bez ekologicznego rodowodu.

Choć w nazwie imprezy widniały litery "E", "K" i "O", to można było na niej zobaczyć także samochody bez ekologicznego rodowodu, Fot. Aneta Pietraszek

W dniach 3 – 5 czerwca odbyła się w Warszawie wystawa Auto Moto Eko. Impreza dawała samochodowym producentom możliwość zaprezentowania swoich najnowszych produktów i ukazania strategii ochrony środowiska. Synonimem ekologii była tu norma Euro 5.

Warszawie brakowało wystawy motoryzacyjnej z prawdziwego zdarzenia. Auto Moto Eko to impreza, która odbyła się w Polsce po raz pierwszy i ma szansę na stałe zagościć w kalendarzu imprez motoryzacyjnych. 5 tys. miejsc parkingowych i dogodne połączenie komunikacyjne hali MT Polska miały pomóc w dotarciu do jak największego grona odbiorców. Jednak to, co rzucało się w oczy, to pustki, a było na co popatrzeć.

Niech nikogo nie zmyli nazwa wystawy. Choć sugeruje, że głównym celem imprezy jest prezentacja ekologicznych trendów w motoryzacji, to nie wszyscy wystawcy wzięli to sobie do serca. Niektórzy prężyli ekologiczne muskuły z całych sił, ale gdy nie ma się nic szczególnego do zaoferowania, wygląda to bardzo sztucznie. Gdy doda się do tego niewiedzę niektórych przedstawicieli i zmiksuje z ignorancją względem ochrony środowiska, wyjdzie twór, który na profesjonalnej wystawie nie powinien się znaleźć.

Najbardziej „nie-eko” z Auto Moto Eko

Znalezienie drogi do centrum MT Polska, to nic trudnego. Budynek jest naprawdę duży i dysponuje ogromnym obszarem przeznaczonym na miejsca parkingowe. Wchodzimy do przestronnego holu, dostajemy identyfikatory i kierujemy się w stronę wejścia na wystawę.

Po krótkiej kontroli przy bramkach możemy już udać się do głównego pomieszczenia, w którym stoją samochody, dla których tu przyjechaliśmy. Przechodzimy przez tunel Pirelli, spoglądając na opony z serii Cinturato, które jednak szybko schodzą na drugi plan. Naszym oczom ukazuje się piękny hot hatch od Renault – Clio Gordini RS. Jego 200-konna jednostka nie troszczy się o środowisko i za nic ma stereotypowe postrzeganie hatchbacków, jako powolnych aut miejskich, dzięki czemu/przez co rozpędza „francuza” do 100 km/h w 6,9 sekundy.

Idziemy dalej. Zatrzymujemy się przy stoisku uczestników Rage Race – imprezy, której wodzirejem jest adrenalina. Stoi tu Audi RS6  – rodzinne kombi o mocy 580 KM, które zużywa średnio 14-16 litrów benzyny na 100 km (dane producenta!), BMW M6 i główna atrakcja czyli Nissan GTR. „Japończyk” jest następcą kultowego Skyline’a i godnie reprezentuje Nissana w zacnym gronie aut supersportowych.

W rogu hali hałasują (przez zamontowane systemy audio) i skaczą (dosłownie, dzięki hydraulicznemu zawieszeniu) samochody, które poddano zaawansowanemu i profesjonalnemu tuningowi. Naszą uwagę przykuwa jednak coś zielonego, stojącego na czerwonym dywanie na stoisku Seata. To Leon Cupra R – najmocniejsze auto w historii marki. Niech nikogo nie zmyli kolor tego samochodu. To nie jest zabawka dla ekologów. 265-konny silnik benzynowy nie oszczędza ani paliwa, ani środowiska. Obok Leona stoi biała Ibiza. Ta najpiękniejsza, w wersji Bocanegra. Aż żal się z nimi rozstawać, ale kilkanaście metrów dalej zaparkowano Forda Focusa I RS. Rzadkość na Polskich drogach. Ale zaraz… Przecież w nazwie imprezy padają trzy magiczne litery: „E”, „K” i „O”. To gdzie ta ekologia?

Euro 5

Rozważając ekologiczne aspekty warszawskiej wystawy trzeba zacząć od wyjaśnienia pojęcia Euro 5. Jest to europejska norma prawna, określająca wymagania dotyczące emisji spalin, która weszła w życie 1. Stycznia 2011 roku.. Od tej chwili każdy sprzedawany w salonie nowy samochód musi ją spełniać. Wyjątkiem są pozytywnie rozpatrzone wnioski skierowane przez importerów lub producentów do Ministra Infrastruktury, które zezwalają na sprzedaż samochodów, spełniających normę Euro 4, z końcowej partii produkcji.

Spełnianie normy Euro 5 jest obowiązkiem. Odpowiedni poziom emisji szkodliwych substancji uzyskuje się poprzez wykorzystywanie nowych technologii podczas budowy silników, wprowadzanie elementów nadwozia, które poprawiają aerodynamikę, instalowanie zaawansowanych filtrów cząstek stałych i opon o niskim oporze toczenia. Pure Drive, EcoBoost, BlueMotion, Eco2, GreenLine i inne slogany mają podkreślić wyjątkowość konkretnych modeli aut. Takimi znaczkami sygnuje się najoszczędniejsze samochody w ofercie konkretnych producentów. To wystarcza, żeby były „czyste”, „zielone”, „eko”. Czuć woń PRu, ale czy sami nie jesteśmy sobie winni? Ekologia jest modna, ekologia się sprzedaje, a dla wielu nadal jest czarną magią.

Prądem po oczach

Idziemy szukać czegoś „czystszego” niż samochody spełniające normę Euro 5. Mijamy elektryczne skutery i Melexy. Wreszcie dotarliśmy do stoiska Peugeota. Najbardziej wyeksponowanym autem francuskiego producenta jest iOn, którego paliwem jest prąd. Otwieram drzwi i… przypomniało mi się dzieciństwo. Podobne klamki miały plastikowe samochodziki, które były – moim zdaniem – największą atrakcją każdego wesołego miasteczka. Drzwi grubości plastra szynki nie chcą się domykać, ale już po chwili dochodzę do wniosku, że to przemyślany patent konstruktorów tego samochodu. Dlaczego? Bo chcę stąd jak najszybciej wysiąść. Wnętrze to jedna, wielka plastikowa bryła. Plastikowe nie są tu jedynie obicia foteli, które wygodą konkurują z kuchennymi taboretami.

Idziemy dalej. Na stanowisko Citroena zaprasza elektryczny C-Zero. Ale zaraz… Ja już to gdzieś widziałem. Bliźniak iOna wygląda identycznie z zewnątrz i w środku, dlatego robimy kilka zdjęć i udajemy się na stanowisko firmy e+, której celem jest budowanie elektrycznej mobilności w Polsce. Za sprawą stojącego tu Mitsubishi iMieva przeżywamy kolejne deja vu. Ten „trzeci bliźniak” jest owocem współpracy Misubishi z konsorcjum PSA, które będą sprzedawać jeden samochód z trzema logami na masce. Dowiadujemy się z jakimi problemami borykają się nieliczni właściciele samochodów elektrycznych. Miejsca na parkingach supermarketów, które przeznaczone są do ładowania aut elektrycznych są notorycznie zajmowane przez samochody o konwencjonalnym napędzie. Elektryczna rewolucja w Polsce dopiero się rozpoczyna, ale warto, już na początku, ułatwiać życie tym, którzy postanowili wziąć w niej udział.

Auto Moto Eko 2011 każe zastanowić się nad znaczeniem słowa ” ekologia „. Czy normy Euro 5 są wystarczająco „czyste”, by móc nazywać je ekologicznymi? Czy narzucona troska o środowisko wykorzystywana do reklamy jest w porządku? A może sami jesteśmy sobie winni? Bez względu na to, jak wyglądają odpowiedzi na te pytania, trzy litery: „E”, „K” i ”O” nakręcają motoryzacyjny biznes i nic nie wskazuje na to, by w najbliższych latach miało się to zmienić.

Zdjęcia z Auto Moto Eko 2011 zobaczysz w naszej Galerii.

Źródło: ekologia.pl

Autor: Piotr Kozłowski

Reklamy
Komentarze
  1. Pb98 pisze:

    Fajnie napisane. Naprawdę fajnie:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s